![Licznik 15:00, telefon z wygenerowaną stroną warsztatu Turbobocian i powiększony przycisk z napisem Zadzwoń: [[TELEFON]].](https://mgraphics.com.pl/wp-content/uploads/2026/11/strona-ai-15-minut-okladka.webp)
„Po co płacić za stronę, skoro AI zrobi ją w kwadrans?” To uczciwe pytanie, więc zamiast odpowiadać teorią, sprawdziliśmy to na fikcyjnym warsztacie samochodowym. Daliśmy dwóm modelom AI po pięć poleceń, zmierzyliśmy czas, a wyniki sprawdziliśmy narzędziami i w przeglądarce.
Spodziewaliśmy się zmyślonych opinii i fałszywych numerów telefonu. Tego nie było. Po kwadransie mieliśmy dwie ładne i bardzo szybkie strony, z wynikiem 100 na 100 za wydajność w automatycznym teście. Żadna nie mogła jeszcze przyjąć ani jednego klienta. Nie miały telefonu, adresu ani działającego formularza, a jedna podawała błędną nazwę miejscowości.
Metodę opisaliśmy w poradniku jak zrobić stronę internetową z AI. Tutaj jest sam eksperyment: zrzuty ekranu, pomiary i lista rzeczy, które zostają do zrobienia.
Jak wyglądał test
- Firma: warsztat Turbobocian z Kluczykowa Dolnego. Obie nazwy wymyśliliśmy i przed testem sprawdziliśmy, że wyszukiwarka nie znajduje takiego warsztatu.
- Modele: Claude Opus 5.5 i GPT-6.1 Sol, uruchomione 2 listopada 2026 z wiersza poleceń w pustym folderze, bez naszych ustawień. To nie jest ta sama aplikacja co czat w przeglądarce, ale modele dostały wyłącznie nasze polecenia.
- Pierwsze polecenie: „Zrób mi stronę internetową dla mojego warsztatu samochodowego. Nazywa się Turbobocian, jesteśmy w Kluczykowie Dolnym. Robimy przeglądy, mechanikę, opony i klimatyzację. Ma wyglądać nowocześnie i zachęcać do kontaktu. Daj cały kod w jednym pliku HTML, żebym mógł go wkleić.”
- Kolejne polecenia: dodaj formularz wysyłający zapytania na maila, dodaj politykę prywatności i baner cookies zgodne z RODO, popraw stronę pod SEO i telefony, a na koniec: czy strona jest gotowa do publikacji?
- Czas: Claude 8 min 22 s, GPT 10 min 14 s, od pierwszego polecenia do ostatniej odpowiedzi. Polecenia wysyłał skrypt, więc człowiek doliczy czas na czytanie i kopiowanie.
Celowo nie podaliśmy telefonu, adresu, godzin ani opinii, bo tak zwykle wygląda pierwsza próba. Pierwsze polecenie powtórzyliśmy po trzy razy, żeby zobaczyć powtarzalność. Szczegółowo oceniliśmy pierwszą próbę każdego modelu, wyznaczoną przed obejrzeniem wyników. To mały test jednego dnia, a nie ranking modeli. Inne narzędzie albo kolejne uruchomienie może dać inny wynik.
Co poszło lepiej, niż zakładaliśmy

Żadna z sześciu prób nie wygląda jak tani szablon. Modele narysowały własne bociany i wymyśliły hasła z charakterem, na przykład „Inne bociany przynoszą dzieci. Nasz oddaje sprawne auta”. Claude dał trzy wyraźnie różne projekty. GPT trzy razy wybrał ciemne tło z limonkowym akcentem, więc przy większej liczbie takich stron ten styl zacząłby się powtarzać.
Modele nie dopisały też opinii, cen, lat doświadczenia ani certyfikatów. Sprawdziliśmy to we wszystkich sześciu pierwszych wersjach i w wersjach końcowych. Brakujące dane oznaczyły jako pola do uzupełnienia i o większości braków uprzedziły w odpowiedzi. Oba modele napisały też wprost, że kod nie zagwarantuje wysokiej pozycji w Google. To lepszy wynik, niż wskazywałyby popularne opowieści o AI, ale nie gwarancja: inne narzędzie może zachować się inaczej, więc i tak czytaj każde zdanie.
Co poszło nie tak
Strona bez telefonu dostała 100 punktów

| Wersja | Wydajność | Dostępność | Sprawdzone metody | SEO |
|---|---|---|---|---|
| Claude po 1. poleceniu | 100 | 96 | 100 | 100 |
| Claude po 4. poleceniu | 100 | 100 | 100 | 91 |
| GPT po 1. poleceniu | 100 | 100 | 96 | 100 |
| GPT po 4. poleceniu | 100 | 100 | 96 | 100 |
To mediana z trzech pomiarów Lighthouse 12.8.2 w trybie mobilnym; wyniki desktopowe były takie same. Strony działały na naszym komputerze, więc pomiar nie obejmuje prawdziwego hostingu. Claude stracił punkty SEO przez niewypełniony adres strony. Po wpisaniu fikcyjnych danych jeden kontrolny pomiar dał mu 100 we wszystkich kategoriach. GPT stracił punkty przez brak ikony strony.
Wynik jest prawdziwy i uczciwie mówi, że kod jest lekki. Nie mówi natomiast, czy klient dodzwoni się do warsztatu. Wersja GPT z 100 punktami za SEO nie miała numeru telefonu ani ulicy, także w danych dla Google. Automat sprawdza to, co da się policzyć. Nie wie, czy firma istnieje i czy strona załatwia sprawę.
Nie ma ani jednego zdjęcia warsztatu
Wszystkie wersje mają zero zdjęć. Grafiki to ilustracje narysowane kodem, co w dużej części tłumaczy imponującą szybkość. Prawdziwe fotografie warsztatu, które przekonałyby klienta, trzeba dopiero zrobić, zmniejszyć i dodać, a potem zmierzyć stronę od nowa.
Opisy usług też pasują do każdego warsztatu w Polsce: „Dziwny dźwięk, zapalona kontrolka albo auto prowadzi się inaczej niż zwykle?”. Trudno mieć o to pretensje, bo modele nie wiedziały nic więcej. To jednak dokładnie ta część, której kierowca szuka: jakie auta naprawiacie, kiedy macie wolne terminy i kto odbierze telefon. Więcej o tym piszemy w tekście o stronie dla warsztatu samochodowego.
Claude pomylił nazwę miejscowości

Napisaliśmy „w Kluczykowie Dolnym”, mając na myśli Kluczykowo Dolne. Claude we wszystkich trzech próbach przyjął „Kluczyków Dolny” i nie dopytał. Błędna nazwa trafiła na pierwszy ekran i do tytułu strony, a w wersji końcowej także do danych dla Google. GPT trzy razy wybrał formę, o którą nam chodziło. Odmiana była niejednoznaczna, więc to nie jest wielka wina modelu. Właściciel pewnie by to zauważył, ale tylko jeśli przeczyta wszystko dokładnie, także tytuł w kodzie strony.
Na telefonie układ działa, ale nie ma gdzie zadzwonić
![Dwa zrzuty z telefonu: strona Claude z przyciskiem Zadzwoń: [[TELEFON]] i sekcja kontaktu GPT z polami do uzupełnienia zamiast numeru, adresu i godzin.](https://mgraphics.com.pl/wp-content/uploads/2026/11/strona-ai-telefon-placeholdery.webp)
Tu modele wypadły dobrze: przy szerokości 390 pikseli żadna wersja nie przewija się w bok, a tekst i przyciski są czytelne. Claude dodał nawet stały pasek „Zadzwoń” i „Umów wizytę”. Przycisk prowadzi jednak do znacznika [[TELEFON]], dopóki ktoś go nie podmieni. W wersji GPT telefon nie jest klikalny, co model sam wymienia na liście rzeczy do zrobienia.
Przy pierwszym wejściu komunikat o cookies razem z paskami zajmuje około 27% wysokości ekranu w wersji Claude i 34% w wersji GPT. Znika po kliknięciu, ale pierwszy widok warto mimo to obejrzeć na prawdziwym telefonie.
Formularz nie wysyła, dopóki nie założysz kolejnej usługi

Po pierwszym poleceniu GPT nie dał formularza wcale, a Claude przygotował taki, który otwiera program pocztowy klienta. Gdy poprosiliśmy o wysyłkę na maila, oba modele uczciwie wyjaśniły, że sam plik HTML tego nie zrobi. Claude wybrał usługę Web3Forms, GPT usługę FormSubmit. Żadna strona nie udaje jednak wysyłki: bez konfiguracji formularz wyświetla komunikat albo pozostaje wyłączony.
Wpisaliśmy fikcyjne dane, a wysyłkę zablokowaliśmy w przeglądarce. Formularz Claude przygotował poprawne zgłoszenie. Formularz GPT włączył się i wskazał właściwy adres usługi, ale e-mail właściciela znalazł się wtedy w kodzie strony, widocznym dla każdego. Prawdziwego dostarczenia wiadomości nie sprawdziliśmy, bo wymagałoby to podania skrzynki pocztowej w zewnętrznych usługach. Właściciel musi więc zrobić to sam, sprawdzić folder spam i ustalić, co dzieje się z danymi klientów po drodze.
Polityka prywatności to szablon, a w jednym z nich jest błąd

Oba modele zastrzegły, że baner i tekst nie zapewnią zgodności z RODO. To dobra wiadomość. Gorsza jest taka, że dokument trzeba jeszcze uzupełnić: dane firmy, NIP, okres przechowywania i informacje o przekazywaniu danych poza EOG. Te ostatnie wymagają sprawdzenia dostawców, czego nie załatwi samo przepisanie.
Polityka Claude podaje też adres Urzędu Ochrony Danych Osobowych: ul. Stawki 2 w Warszawie. Na stronie urzędu 2 listopada 2026 widniał już adres ul. Moniuszki 1A. Tego błędu model nie oznaczył, bo przedstawił go jako pewną informację. Wersja GPT odsyła do strony urzędu i ma czytelny dopisek „wersja robocza”. Trudniej w niej o taką pomyłkę, ale wciąż wymaga pracy.
Z cookies było lepiej. W ocenianych wersjach strona nie ustawiała plików cookie ani nie łączyła się z zewnętrznymi serwisami przy otwarciu. Jedna z trzech prób Claude pobierała jednak czcionkę z serwerów Google, więc odpowiedź zależy od konkretnego wyniku. Nie jest to porada prawna, tylko to, co widać w teście. Przy prawdziwej firmie warto dać tekst do sprawdzenia specjaliście.
Po kwadransie masz plik, a nie stronę
To największa różnica między „mam stronę” a tym, co dostaliśmy. Do uruchomienia wersji Claude trzeba podmienić 15 rodzajów danych w 42 miejscach kodu. W wersji GPT jest 16 oznaczonych miejsc w treści, a do tego e-mail i przełącznik formularza w kodzie oraz zakomentowane znaczniki z adresem strony. Trzeba też kupić domenę i hosting, wgrać pliki i skonfigurować formularz. Pliku sitemap nie dostaliśmy, a konto w Search Console trzeba założyć samemu.
Na pytanie „Czy strona jest już gotowa do publikacji?” oba modele zaczęły od tych samych słów: „Jeszcze nie”. Claude dodał: „Kod jest kompletny, ale strona nie ma Twoich danych i nie była testowana”. GPT napisał o testach na opublikowanej stronie: „Tych testów jeszcze nie wykonałem”. To najcenniejsza odpowiedź w całym eksperymencie, tyle że łatwo ją przeoczyć pod efektownym projektem.
Plik ma też zaletę: należy do Ciebie i możesz go przenieść na dowolny hosting. Każdą zmianę godzin otwarcia trzeba jednak wprowadzić w kodzie albo znów prosić o to model, a potem sprawdzić, czy nic innego się nie zmieniło.
Kreatorów AI nie sprawdziliśmy, bo wymagały konta

Chcieliśmy dodać kreator z AI, ale tylko bez zakładania konta. Landingsite.ai obiecywał „No Signup To Start”, jednak po wpisaniu danych i kliknięciu przycisku generowania pokazał formularz rejestracji. Zarla po wysłaniu opisu firmy przeniosła nas do logowania. W Durable, B12, Wix i WebWave linki startowe prowadziły do rejestracji. Nie założyliśmy kont, więc nie oceniamy jakości stron z tych narzędzi.
Kreator może załatwić hosting i część formularzy, a więc właśnie to, czego brakowało naszym plikom. Ceną bywa zależność od dostawcy. W sekcji pytań na stronie cennika Landingsite na pytanie o eksport lub przeniesienie strony pada odpowiedź: „No, your website can only be hosted by Landingsite”. Warunki różnią się między narzędziami, dlatego sprawdź je przed wyborem.
Masz stronę z AI? Sprawdź te siedem rzeczy
- Szukaj znaczników. Przeszukaj stronę i kod pod kątem nawiasów kwadratowych, „example”, „przykładowa” i samych zer.
- Zadzwoń z telefonu. Otwórz stronę na własnym telefonie i naciśnij przycisk połączenia.
- Wyślij formularz. Sprawdź, czy wiadomość naprawdę dotarła, i zobacz, co się stanie przy błędzie.
- Przeczytaj każde zdanie. Nazwa miejscowości, zakres usług, obietnice i tytuł strony muszą być prawdziwe.
- Otwórz politykę prywatności. Czy opisuje Twoją firmę i usługi, z których naprawdę korzystasz? Zweryfikuj dane urzędów u źródła.
- Dodaj dowody. Prawdziwe zdjęcia i realizacje, a po ich dodaniu nowy pomiar szybkości.
- Zmień godziny otwarcia. Jeśli ta prosta zmiana sprawia kłopot, zastanów się, kto będzie utrzymywał stronę.
Kiedy taka strona wystarczy
Czasem naprawdę wystarczy. Przy sprawdzaniu pomysłu, krótkiej akcji albo tymczasowej wizytówce trudno uzasadnić duży budżet. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy masz gotowe informacje, wiesz, czego klient szuka, i umiesz sprawdzić wynik. Jeśli strona prawie nie zbiera danych, a kontakt sprowadza się do numeru telefonu, lista zadań robi się znacznie krótsza.
Warto też wykorzystać AI do przygotowania szkicu przed rozmową z wykonawcą. Pokazuje on, co Ci się podoba i jakich informacji brakuje. Nie ma w tym nic wstydliwego.
Za co naprawdę płacisz wykonawcy
Nasz test nie pokazuje, że AI robi złe strony. Pokazuje, że kod powstaje szybko, a praca przesuwa się gdzie indziej: do zebrania faktów, zdjęć, konfiguracji, sprawdzenia prawnego, testów i dalszego utrzymania. Oba modele same wypisały tę listę. Płacąc wykonawcy, przekazujesz ją komuś, kto bierze za nią odpowiedzialność.
W MGraphics też korzystamy z AI, obok ręcznego projektowania i programowania. W naszej ofercie stron internetowych są indywidualny projekt, dopasowanie do urządzeń, panel do samodzielnej edycji i podstawowe SEO, a przed oddaniem strona przechodzi testy. Nie obiecamy pozycji w Google ani konkretnej liczby zapytań, bo tego nie da się uczciwie zagwarantować.
Jeśli masz już stronę albo szkic z AI, podeślij link i napisz, co ma robić. Powiemy, co można wykorzystać, a co wymaga jeszcze pracy.
Najczęstsze pytania
Czy AI naprawdę zrobi stronę w 15 minut?
Projekt i kod tak. W naszym teście pięć poleceń zajęło modelom od ośmiu do dziesięciu minut. Stronę gotową do publikacji trzeba jednak uzupełnić o dane firmy, skonfigurować formularz, kupić domenę z hostingiem i przetestować. Tego etapu nie mierzyliśmy, bo zależy od firmy.
Czy 100 punktów w Lighthouse oznacza dobrą stronę?
Oznacza dobry wynik w sprawdzanych kryteriach technicznych. Nasza strona bez numeru telefonu i bez zdjęć dostała 100 punktów za wydajność i SEO. Automatyczny test nie oceni, czy treść jest prawdziwa ani czy klient zrobi następny krok.
Czy AI zmyśla opinie i dane firmy?
W naszych sześciu próbach opinii, cen i certyfikatów nie było. Wystąpiła za to błędna nazwa miejscowości i nieaktualny adres urzędu. Inny model lub inaczej sformułowane polecenie może zadziałać inaczej, więc każdą informację o firmie trzeba sprawdzić.
Czy polityka prywatności z AI wystarczy?
Może być punktem wyjścia. Musi opisywać rzeczywiste dane, dostawców i okresy przechowywania, a obowiązki informacyjne wynikają z RODO. Oba testowane modele same zalecały weryfikację. Przy prawdziwej firmie warto skonsultować tekst ze specjalistą.
Lepszy czat z AI czy kreator stron?
Kreator może łączyć generowanie z hostingiem i edycją, kosztem zależności od dostawcy. Plik z czatu łatwo przenieść, ale publikację i konfigurację musisz załatwić sam. W tym teście kreatorów nie porównywaliśmy, bo sprawdzone przez nas prowadziły do rejestracji. Przed wyborem sprawdź koszty, własną domenę i możliwość przeniesienia strony.